Przedwiośnie

Przedwiośnie, przebudzenie, przebiśniegi. Dziś nie krakowskie ani nie wawelskie, lecz moje własne przedwiosenne kwiaty, dosłownie przed paru godzinami uchwycone w pierwszy od bardzo dawna słoneczny dzień. Oto kilka obrazków z serii „w moim ogrodzie”, która od lat się tu przecież pojawia. I cóż to byłaby za wiosna bez portretów przedwiosennych kwiatów, ledwo widocznych z trawy, efemerycznych, ledwie chwilę trwających – a najbardziej chyba wyczekiwanych.

przedwiosnie004

Czytaj dalej

Zielnik Wyspiańskiego. Katalog wystawy w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Mam w ręku Zielnik Wyspiańskiego. Czytam go, przeglądam, kartkuję, czasem zatrzyma mnie na dłużej jakiś szczegół rysunku, czasem próbuję odcyfrować tekst pisany drobnym, okrągłym pismem, kiedy indziej znów przyglądam się fotografiom roślin i porównuję je z rysunkami, by nieodmiennie przyznać pierwszeństwo tym ostatnim. Niedościgłe. Książka ma raptem niewiele ponad sto stron druku, zawiera trzydzieści rysunków (za mało!), lecz spędzam nad nią długie godziny, odkąd ją zdobyłam. Jest rzeczą piękną, jest trwałą radością – jak w słynnym wierszu Keatsa. Książka, o której mowa, to publikacja wydana po wystawie Zielnik Wyspiańskiego w Muzeum Narodowym w Krakowie w roku 2007, jubileuszowym roku Wyspiańskiego. Nie widziałam wystawy, lecz katalog daje mi o niej wyobrażenie, choć im dłużej go wertuję, tym większy żal, że nie było mi dane zobaczyć tego na własne oczy. Trudno… czy zresztą sztuka nie jest wieczna? Czy nie przychodzi czas na wszystko? Teraz widać nadszedł czas, żebym poznała Zielnik, bo prawdą jest, że wszystko musi znaleźć swój czas i wyłania się samo jak czas przyjdzie — że potem nieraz się pytam, to ja to zrobiłem? niepodobna.*

zielnik_wyspianskiego012

Czytaj dalej

Jest taka książka…

Jest książka, którą ostatnio czytam pasjami, oglądam, podziwiam i spędzam z nią długie godziny, choć ma raptem trochę ponad sto stron. Rozjaśnia szare dni przedwiośnia i naprawdę jest tym, o czym pisał (niedawno cytowany przeze mnie) poeta: Tout objet de beauté est une joie qui demeure… 

zielnik001

Czytaj dalej

Wisła wieczorem. Zaproszenie do podróży.

Statek zwany Spleen de Cracovie czyli nieodmiennie ten sam blog Kraków i okolice zawinął do całkiem nowego portu. O przyczynach i konsekwencjach będzie się pisać i myśleć później, teraz pozostaje mi mieć nadzieję, że będziecie mi nadal towarzyszyć w podróży. Ten pierwszy wpis w nowym miejscu, które jednak nie jest nowe, przygotowywane od dłuższego czasu, lecz jeszcze nie gotowe i pewnie nigdy nie będzie, stąd niewielki chaos, ledwie kontrolowana entropia, czyli prawdopodobnie moje naturalne środowisko – będzie dla mnie w jakiś sposób symboliczny i warto by przywołać tu coś dobrego, coś spokojnego na początek.

zmierzch nad Wisłą w Krakowie, impresja

Czytaj dalej

Zima w Ojcowie, zimowa bajka

Zima jak z baśni powróciła niespodziewanie na jeden dzień. Noc, dzień i noc. A potem odpłynęła z deszczem, zostały mi zdjęcia i wspomnienia. Będzie Ojców i jego stara, zabytkowa zabudowa, będzie Ojcowski Park Narodowy, skalne formacje o fantastycznych kształtach, spacer doliną wzdłuż czarnej, meandrującej rzeki a przede wszystkim będzie biel i śnieg. I wielki spokój. Tak chcę właśnie zapamiętać ten dzień, jeden dzień ujęty w zimowy nawias.